PDF Drukuj Email

O Zgodzie można by opowiadać długo,no i niestety,nie w samych superlatywach. Nie mówię tu o exterierze,bo ta piękna i dorodna suka jest Championką Polski. Chcę opowiedzieć o jej charakterze,zwłaszcza teraz (Zgoda ma 12 lat), kiedy z perspektywy czasu i obserwując inne swoje psy, widzę jaka to wyjątkowa suka. Już jako szczeniak zaskakiwała i zadziwiała nas swoją zwinnością. Wspinaczka na ogrodzenie i przechodzenie przez nie tam i z powrotem jak kot,wprawiało nas w zachwyt, szybko jednak zrozumieliśmy, że to nic dobrego.Równie efektowne było wdrapywanie się na drzewo (oczywiście niezbyt wysokie i nisko rozgałęzione) za zawieszoną zabawką lub patykiem. Zdjęcie,na którym Zgódka siedzi na bałwanie,którego dzieci nie skończyły ulepić, do dzisiaj budzi w nas śmiech.

Chciała bawić się godzinami,kiedy nie było chętnego, potrafiła sama podrzucać sobie piłkę i biegać za nią, nie patrząc co się dookoła dzieje np. w mieszkaniu.Wieczorem jedno z nas siadało na podłodze w rozkroku naprzeciwko niej (tak jak dzieci w przedszkolu) i turlaliśmy piłkę.Zgoda popychała łapą,jeśli było za lekko i piłka nie dolatywała do nas mówiliśmy-popraw- i po krótkim namyśle poprawiała łapą lub nosem. Energia ją rozpierała,tylko jedna piłeczka wytrzymywała zabawy naszej suczki.Była to taka z dziurą w środku z bardzo wytrzymałej gumy,której nie dało się ugryżć.Wszystkie inne kończyły swój żywot po kilku minutach porozrywane na strzępy.Inną świetną zabawą naszej Zgody było wyrzucanie piłki za ogrodzenie. Robiła to z premedytacją, najczęściej gdy ktoś był w pobliżu i błagalnie czekała,aż ktoś jej ją poda.Natychmiast robiła to samo, jednym wprawnym ruchem wypychała piłkę przez szczelinę pod bramą Oczywiście zdarzało się, że nikogo przy tym nie było, lub nikt tego nie widział i piłeczka ginęłła. Jako,że nie była tania,przez jakiś czas za karę nie kupowałam nowej.Trzeba było jednak widzieć radość naszej suni,kiedy serce mi miękło i kupowałam następną. Równie wielką pasją naszej Zgódki było jedzenie,a raczej kradzież wszyskiego, co nadawało się do zjedenia Najwięcej okazji ku temu stwarzły przygotowania do robienia przetworów. abłka,gruszki,śliwki,buraki,pomidory,ogórki....Po cichutku wynosiła w ustronne miejsce,zajadała z rozkoszą i przychodziła po następne. Bardzo lubiliśmy obserwować, jak idzie do ogrodu i podjada z krzaka porzeczki,maliny,winogron czy pomidory, nawet kłujący agrest nie stanowił przeszkody. Prawdziwym przysmakiem były orzechy,sama lepiej nie wyskubałabym ziarenka. O ile jedzenie owoców i warzyw nie było niczym złym,a wręcz wskazanym,to kradzież jedzenia ze stołu była dużym wykroczeniem. Kary na nic się zdały,Zgoda nic sobie z tego nie robiła. Któregoś dnia jej łakomstwo przeszło nasze wyobrażenie i wszelkie granice. Wyjeżdżaliśmy do znajomych,w pokoju stał sernik jeszcze w blaszce.Wiadomo jak to przed wyjazdem-ruch, krzątanina. Zazwyczaj,gdy widziała,że gdzieś się wybieramy samochodem,wchodziła do niego i czekała na wyjazd. Ale nie tym razem.Z serniaka zostały kawałeczki po rogach blaszki,których nie dało sie

już wygryżć. Upór i nieustępliwośc to jedna z wielu cech Zgody. Otwierała wszystkie drzwi w domu,tak długo ruszała klamką,az ustąpiły. Kiedy nie było nas w domu zaczynały się wycieczki,najczęściej na strych i do piwnicy. Nigdy nie zapomnę pewnego zdarzenia.Było to w zimie,obudziliśmy się wcześnie rano, w
pokoju panował przejmujący chłód. Okazało się,że zapomnieliśmy zamknąć drzwi wejściowe na klucz,a Zgoda właśnie tej nocy potrzebowała wyjść. Temperatura w domu równała się prawie tej na polu,a nasze psy smacznie spały w przedpokoju. Prawdziwą zmorą stało się otwieranie drzwi na głos dzwonka.Zbliżał się intruz i trzeba go było przepędzić. Bardzo nie lubiła obcych,a już na pewno wpuszczać ich na podwórko,czy do domu. Oczywiście po krótkim czasie intruz stawał się najlepszym kumplem i mógł robić z naszą suczką wszystko. kIedy jednak chciał wyjść znowu był problem. Jeszcze jedno na koniec,bardzo chcieliśmy mieć szczeniaczki od Zgódki i Zadziorka. Nasza suczka w tej sprawie miała swoje zdanie,zupełnie inne. Pokrycie jej graniczyło z cudem,wszystkie trudy ynagrodziła nam jednak póżniej.Macirzyństwo w jej wykonaniu,to było coś naprawdę wspaniałego. W tej chwili Zgoda ma 12 lat i zupełnie straciła wzrok,jej komfort życia bardzo się pogorszył.
Przykro patrzeć jak się starzeje i potyka się o różne rzeczy w domu. Pomimo swojego wieku i ułomności ciągle jednak ujmuje swoją radością życia. Wita nas radośnie biegając nieporadnie po domu z zabawką w pysku, którą zabiera nawet szczeniakom. Nadal też pozostaje psem numer jeden w stadzie czterech Pon-ów.Po prostu wszyscy czują respekt przed babcią.

 

Tłumacz



Kontakt

Marta i Jacek Filipiak

ul. L. Siemieńskiego 8
37-500 Jarosław

tel. kom. 660 436 036
tel. kom. 602 483 033

email: dobranapara@gmail.com

Wszelkie prawa zastrzeżone!

Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie zdjęć i innych materiałów bez zgody autora zabronione.

 


Random Picture
watermarked-IMG_4516a
Main page Contacts Search Contacts Search